BOKRZYDA
środa, 28 maja 2014
wtorek, 27 maja 2014
Minął już rok
Tak mój BO jest już z nami rok.
Pamiętam jakby to było wczoraj jak chodziłam w ciąży z nim jak USG wychodziło że będzie dziewczynką.
24 maja 2013 roku.
Obudziłam się z takim dziwnym odczuciem pustki w brzuchu i na raz plum.. Oj wody mi odeszły. W tej samej chwili obudził się mój mąż: "Co się stało?" usłyszałam pytanie. A ja na nie "NIC. Tylko mi wody odeszły" Znowu słyszę: "Aaaa To mnie obudź jak będziemy jechać." Ze spokojem poszłam do łazienki przebrać się spakowane rzeczy przyszykować pod drzwi żeby zabrać. Obudzić teściową żeby poszła do dzieci. Pochodzić sobie w tą i z powrotem żeby za szybko nie pojechać do szpitala zbyt szybko. O godzinie 3.00 w nocy. budzę już męża. "Wstawaj, już jedziemy." Zamówiłam taksówkę. Mąż w tym czasie się ubrał, zeszliśmy do taksówki.
Nawet nie pamiętam jak szybko miałam skurcze czułam tylko ból w kręgosłupie i nic więcej. Dojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć spędziłam 15 minut. Po "badaniu" lekarza i stwierdzeniu że urodzę o 6. rano odesłałam męża do domu, bo nie było sensu aby siedział ze mną 3 godziny. Na trakt porodowy mnie wysłali (1 piętro) położyli na łóżko podłączyli do KTG. I nic. A za chwilę... Już skurcze parte rozwarcie 7 cm i coraz większe. No urodzę o 6 rano.
Zaczynam rodzić!!! Na szczęście byłam sama z położną. Skurcze parte co chwila. Mała spieszy się co raz bardziej. Słyszę: "Pani Judyto proszę spokojnie wziąć oddech i przeć." A ja na to : "Nie mogę tak się śpieszy!" I po pięciu minutach o 3.30 powitałam Borysa a nie Antosię.
No cóż USG nie zawsze mówi prawdę. Mój synio był zdrowiutki jak rybka. Buzia dziewczynki :P SMSem powiadomiłam męża że urodził mu się syn o godz 3.30 :)
Pamiętam jakby to było wczoraj jak chodziłam w ciąży z nim jak USG wychodziło że będzie dziewczynką.
24 maja 2013 roku.
Obudziłam się z takim dziwnym odczuciem pustki w brzuchu i na raz plum.. Oj wody mi odeszły. W tej samej chwili obudził się mój mąż: "Co się stało?" usłyszałam pytanie. A ja na nie "NIC. Tylko mi wody odeszły" Znowu słyszę: "Aaaa To mnie obudź jak będziemy jechać." Ze spokojem poszłam do łazienki przebrać się spakowane rzeczy przyszykować pod drzwi żeby zabrać. Obudzić teściową żeby poszła do dzieci. Pochodzić sobie w tą i z powrotem żeby za szybko nie pojechać do szpitala zbyt szybko. O godzinie 3.00 w nocy. budzę już męża. "Wstawaj, już jedziemy." Zamówiłam taksówkę. Mąż w tym czasie się ubrał, zeszliśmy do taksówki.
Nawet nie pamiętam jak szybko miałam skurcze czułam tylko ból w kręgosłupie i nic więcej. Dojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć spędziłam 15 minut. Po "badaniu" lekarza i stwierdzeniu że urodzę o 6. rano odesłałam męża do domu, bo nie było sensu aby siedział ze mną 3 godziny. Na trakt porodowy mnie wysłali (1 piętro) położyli na łóżko podłączyli do KTG. I nic. A za chwilę... Już skurcze parte rozwarcie 7 cm i coraz większe. No urodzę o 6 rano.
Zaczynam rodzić!!! Na szczęście byłam sama z położną. Skurcze parte co chwila. Mała spieszy się co raz bardziej. Słyszę: "Pani Judyto proszę spokojnie wziąć oddech i przeć." A ja na to : "Nie mogę tak się śpieszy!" I po pięciu minutach o 3.30 powitałam Borysa a nie Antosię.
No cóż USG nie zawsze mówi prawdę. Mój synio był zdrowiutki jak rybka. Buzia dziewczynki :P SMSem powiadomiłam męża że urodził mu się syn o godz 3.30 :)
czwartek, 15 maja 2014
Coś nowego - Bory w głównej roli terrorysty.
Tak mój Borys z cudownego maluszka, słodkiej dzidzi przerodził się w Bin Ladena. Tak to Terrorysta, który przechodzi w wieku 1 roku bunt dwulatka i trzylatka w jednym. Jak czegoś nie dostanie to na podłogę w płacz i rękami i nogami tłucze w tą podłogę. Nie no mamuśka już pada a Borys co nie ma baw się bo inaczej będę płakać. No i gdzie ten grzeczny i kochany mamusi niuniusio?! A no zabrali go i postawili mi nieznośnego bachorka żeby się z nim użerać :D Aj moja dzidziunia :D
sobota, 10 maja 2014
"Małe Wakacje" od bloga. Czyli jak to było się w szpitalu :(
Coś zaniedbałam swój piękny i prostolinijny blog :) Ale to nie przez moje lenistwo czy coś. NIE!
Akurat od 17 marca siedziałam w szpitalu z moim Bo. Czekało na nas wielkie wyzwanie a mianowicie operacja Bo. Rozłączali mu paluszki. A więc 17 marca 2014 roku przywitaliśmy DSK w Lublinie (tam gdzie mieszkamy) i co i badania wenflon i czekanie. Salka świetna byliśmy z dziewczynką starszą o 3 dni miała na imię Nikola i była z mamą Asią. Było spokojnie chociaż była też i "młodzieży" którzy mi zaszli z deczka za skórę i myśleli że są na wakacjach ach.. No cóż pielęgniarki szybko postawiły ich do pionu :) No ale wracając operacja przewidziana na 19 marca 2014. Od poniedziałku siedzenie w szpitalu nuuuuuuuda - ale obchód jak zwykle śmieszny bo mój M jak przychodził do mnie to akurat był "pochód" jak ja to nazywam :) i studenci byli oczywiście z Azji :). Jak M ich widział to zawsze słyszałam: "Chowaj paletki ping-pongi idą!" I jak tu się nie śmiać jak oni wszyscy wchodzili :D. Do operacji podchodziłam ze spokojem a bo wiem jak wygląda, a bo już przechodziłam już to. Trzymałam się dzielnie ale nadszedł dzień w którym Borcia odwoziłam z pielęgniarką na blok operacyjny. O godzinie 8.00 zabrali go :( A ja rozpłakałam się jak go zabrali. wyłam i wyłam i nie mogłam przestać gdy.... wszedł mój Łukasz. I nerwy, stres opadł bo było moje wsparcie przy mnie. A to poszliśmy na dół po kawę, a to graliśmy a to czytaliśmy i tak do godziny 12 kiedy już było po operacji i kiedy pojechał po Borcia i wrócił z nim na salę. Do piątku byliśmy w szpitalu. A później wizyty jeszcze kontrolne. Zdejmowanie szwów i gipsów. I gdy już było w porządku to znów coś się stało. Po świętach zauważyłam że nie prostuje paluszka i co biegiem do szpitala. Okazało się że ma przykurcz i trzeba to wymasować bo inaczej czeka nas znowu operacja tym razem na zimę. O NIE! - pomyślałam sobie. JA z Borysem nie wrócę. NIE MA MOWY! Wymasuję to i mu się poprawi choćbym miała to robić cały dzień i noc!.
I tak właśnie masujemy codziennie po parę razy po każdym myciu rąk i kąpieli.
Akurat od 17 marca siedziałam w szpitalu z moim Bo. Czekało na nas wielkie wyzwanie a mianowicie operacja Bo. Rozłączali mu paluszki. A więc 17 marca 2014 roku przywitaliśmy DSK w Lublinie (tam gdzie mieszkamy) i co i badania wenflon i czekanie. Salka świetna byliśmy z dziewczynką starszą o 3 dni miała na imię Nikola i była z mamą Asią. Było spokojnie chociaż była też i "młodzieży" którzy mi zaszli z deczka za skórę i myśleli że są na wakacjach ach.. No cóż pielęgniarki szybko postawiły ich do pionu :) No ale wracając operacja przewidziana na 19 marca 2014. Od poniedziałku siedzenie w szpitalu nuuuuuuuda - ale obchód jak zwykle śmieszny bo mój M jak przychodził do mnie to akurat był "pochód" jak ja to nazywam :) i studenci byli oczywiście z Azji :). Jak M ich widział to zawsze słyszałam: "Chowaj paletki ping-pongi idą!" I jak tu się nie śmiać jak oni wszyscy wchodzili :D. Do operacji podchodziłam ze spokojem a bo wiem jak wygląda, a bo już przechodziłam już to. Trzymałam się dzielnie ale nadszedł dzień w którym Borcia odwoziłam z pielęgniarką na blok operacyjny. O godzinie 8.00 zabrali go :( A ja rozpłakałam się jak go zabrali. wyłam i wyłam i nie mogłam przestać gdy.... wszedł mój Łukasz. I nerwy, stres opadł bo było moje wsparcie przy mnie. A to poszliśmy na dół po kawę, a to graliśmy a to czytaliśmy i tak do godziny 12 kiedy już było po operacji i kiedy pojechał po Borcia i wrócił z nim na salę. Do piątku byliśmy w szpitalu. A później wizyty jeszcze kontrolne. Zdejmowanie szwów i gipsów. I gdy już było w porządku to znów coś się stało. Po świętach zauważyłam że nie prostuje paluszka i co biegiem do szpitala. Okazało się że ma przykurcz i trzeba to wymasować bo inaczej czeka nas znowu operacja tym razem na zimę. O NIE! - pomyślałam sobie. JA z Borysem nie wrócę. NIE MA MOWY! Wymasuję to i mu się poprawi choćbym miała to robić cały dzień i noc!.
I tak właśnie masujemy codziennie po parę razy po każdym myciu rąk i kąpieli.
niedziela, 23 lutego 2014
Trochę zmian i długo nie było czasu :(
W końcu mogę siąść do bloga i sobie popisać. Oczywiście muszę nadrobić zaległości.
A więc zacznijmy od tego że poszłam do pracy i siedzę na słuchawce ORANGE i dzwonię do ludzi i ich "Dręczę" no cóż dzwonię pierwszy raz a już dręczę człowieka. :) :P Miesiąc pracuję już :) Może mi się poszczęści i zmienię pracę :) Choć ciekawa jest śmieszna i zaskakująca. Ludzie są bardzo mili i fajni. Nie ma podziału na lepszych lub gorszych szefowa jest jakby nią nie była. Mówimy sobie po imieniu jest luz w pracy. Lubię ją na swój sposób.
Dawid chodzi na jui-jitsu i miał egzamin na żółtą belkę i go zdał z małą poprawką! Jestem z niego bardzo dumna i urosłam w piórka. Mój Dawcio jest the beciak :D. Oby dalej mu tak szło.
Borys próbuje się puszczać i sam stać. Narazie idzie mu to ciężko ale co raz szybciej mu o ćwiczenie idzie :)
Krzyś poszedł na trening piłki nożnej. Piłkarz z niego że hej! :)
Spróbuję się poprawić i częściej się produkować
A więc zacznijmy od tego że poszłam do pracy i siedzę na słuchawce ORANGE i dzwonię do ludzi i ich "Dręczę" no cóż dzwonię pierwszy raz a już dręczę człowieka. :) :P Miesiąc pracuję już :) Może mi się poszczęści i zmienię pracę :) Choć ciekawa jest śmieszna i zaskakująca. Ludzie są bardzo mili i fajni. Nie ma podziału na lepszych lub gorszych szefowa jest jakby nią nie była. Mówimy sobie po imieniu jest luz w pracy. Lubię ją na swój sposób.
Dawid chodzi na jui-jitsu i miał egzamin na żółtą belkę i go zdał z małą poprawką! Jestem z niego bardzo dumna i urosłam w piórka. Mój Dawcio jest the beciak :D. Oby dalej mu tak szło.
Borys próbuje się puszczać i sam stać. Narazie idzie mu to ciężko ale co raz szybciej mu o ćwiczenie idzie :)
Krzyś poszedł na trening piłki nożnej. Piłkarz z niego że hej! :)
Spróbuję się poprawić i częściej się produkować
sobota, 18 stycznia 2014
Coś miłego dla mamusi i mamusi mamusi :D
No i w końcu mogę się pochwalić : Od poniedziałku idę do PRACY!! Tak odpocznę od domu i od dzieci i przede wszystkim od TEŚCIOWEJ i MĘŻA! Tak jestem egoistką bo poszłam do pracy :D. Ale ileż można siedzieć w domu i w domu. Nic tylko sprzątanie, gotowanie, prasowanie, pranie i w kółko jeszcze mąż który narzeka na wszystko a to nie tak sprzątnięte a to nie taki obiad a to idź do sklepu a to kup mu to - jak służba. Bo nie pracujesz to musisz w domu robić - pójdziesz do roboty to porozmawiamy. - Słowa mojego M. Więc KONIEC służby równouprawnienie i teraz zobaczy jak to trzeba w domu zapierdzielać i sprzątać itp. No i w końcu odpocznę!! Jak ja się cieszę no nie mogę :D
A jeszcze druga część tytułu no właśnie. A kto z maluszkiem zostanie jak ja będę w pracy?! No pewnie że Moja kochana mamusia!! Na szczęście przeszła na wcześniejszą emeryturę i obiecała że z Borysiątkiem zostanie. Dobrze, że mam mamusię pod ręką, bo bez niej jak żołnierz bez karabinu. A tak jest ze mną i zawsze pomorze w trudnej potrzebie. KOCHAM CIĘ MAMUSIU!!!
A jeszcze druga część tytułu no właśnie. A kto z maluszkiem zostanie jak ja będę w pracy?! No pewnie że Moja kochana mamusia!! Na szczęście przeszła na wcześniejszą emeryturę i obiecała że z Borysiątkiem zostanie. Dobrze, że mam mamusię pod ręką, bo bez niej jak żołnierz bez karabinu. A tak jest ze mną i zawsze pomorze w trudnej potrzebie. KOCHAM CIĘ MAMUSIU!!!
Nowy krok do umiejętności chodzenia :)
Borys raczkuje od miesiąca. Ta gadzina zasuwa jak mały motorek. A teraz sam stoi! Powinnam zacząć ćwiczyć bieganie, bo nie nadążę za nim. Wódz Pierdzący w Majtki jest bardzo szybki jak na swój wiek. Jeszcze 8śmiu miesięcy nie skończył a już szykuje się do chodzenia. Co za pech :) A miał tak długo leżeć i być bardzo grzeczny :D Ale zakończyło się :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)