środa, 28 maja 2014
wtorek, 27 maja 2014
Minął już rok
Tak mój BO jest już z nami rok.
Pamiętam jakby to było wczoraj jak chodziłam w ciąży z nim jak USG wychodziło że będzie dziewczynką.
24 maja 2013 roku.
Obudziłam się z takim dziwnym odczuciem pustki w brzuchu i na raz plum.. Oj wody mi odeszły. W tej samej chwili obudził się mój mąż: "Co się stało?" usłyszałam pytanie. A ja na nie "NIC. Tylko mi wody odeszły" Znowu słyszę: "Aaaa To mnie obudź jak będziemy jechać." Ze spokojem poszłam do łazienki przebrać się spakowane rzeczy przyszykować pod drzwi żeby zabrać. Obudzić teściową żeby poszła do dzieci. Pochodzić sobie w tą i z powrotem żeby za szybko nie pojechać do szpitala zbyt szybko. O godzinie 3.00 w nocy. budzę już męża. "Wstawaj, już jedziemy." Zamówiłam taksówkę. Mąż w tym czasie się ubrał, zeszliśmy do taksówki.
Nawet nie pamiętam jak szybko miałam skurcze czułam tylko ból w kręgosłupie i nic więcej. Dojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć spędziłam 15 minut. Po "badaniu" lekarza i stwierdzeniu że urodzę o 6. rano odesłałam męża do domu, bo nie było sensu aby siedział ze mną 3 godziny. Na trakt porodowy mnie wysłali (1 piętro) położyli na łóżko podłączyli do KTG. I nic. A za chwilę... Już skurcze parte rozwarcie 7 cm i coraz większe. No urodzę o 6 rano.
Zaczynam rodzić!!! Na szczęście byłam sama z położną. Skurcze parte co chwila. Mała spieszy się co raz bardziej. Słyszę: "Pani Judyto proszę spokojnie wziąć oddech i przeć." A ja na to : "Nie mogę tak się śpieszy!" I po pięciu minutach o 3.30 powitałam Borysa a nie Antosię.
No cóż USG nie zawsze mówi prawdę. Mój synio był zdrowiutki jak rybka. Buzia dziewczynki :P SMSem powiadomiłam męża że urodził mu się syn o godz 3.30 :)
Pamiętam jakby to było wczoraj jak chodziłam w ciąży z nim jak USG wychodziło że będzie dziewczynką.
24 maja 2013 roku.
Obudziłam się z takim dziwnym odczuciem pustki w brzuchu i na raz plum.. Oj wody mi odeszły. W tej samej chwili obudził się mój mąż: "Co się stało?" usłyszałam pytanie. A ja na nie "NIC. Tylko mi wody odeszły" Znowu słyszę: "Aaaa To mnie obudź jak będziemy jechać." Ze spokojem poszłam do łazienki przebrać się spakowane rzeczy przyszykować pod drzwi żeby zabrać. Obudzić teściową żeby poszła do dzieci. Pochodzić sobie w tą i z powrotem żeby za szybko nie pojechać do szpitala zbyt szybko. O godzinie 3.00 w nocy. budzę już męża. "Wstawaj, już jedziemy." Zamówiłam taksówkę. Mąż w tym czasie się ubrał, zeszliśmy do taksówki.
Nawet nie pamiętam jak szybko miałam skurcze czułam tylko ból w kręgosłupie i nic więcej. Dojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć spędziłam 15 minut. Po "badaniu" lekarza i stwierdzeniu że urodzę o 6. rano odesłałam męża do domu, bo nie było sensu aby siedział ze mną 3 godziny. Na trakt porodowy mnie wysłali (1 piętro) położyli na łóżko podłączyli do KTG. I nic. A za chwilę... Już skurcze parte rozwarcie 7 cm i coraz większe. No urodzę o 6 rano.
Zaczynam rodzić!!! Na szczęście byłam sama z położną. Skurcze parte co chwila. Mała spieszy się co raz bardziej. Słyszę: "Pani Judyto proszę spokojnie wziąć oddech i przeć." A ja na to : "Nie mogę tak się śpieszy!" I po pięciu minutach o 3.30 powitałam Borysa a nie Antosię.
No cóż USG nie zawsze mówi prawdę. Mój synio był zdrowiutki jak rybka. Buzia dziewczynki :P SMSem powiadomiłam męża że urodził mu się syn o godz 3.30 :)
czwartek, 15 maja 2014
Coś nowego - Bory w głównej roli terrorysty.
Tak mój Borys z cudownego maluszka, słodkiej dzidzi przerodził się w Bin Ladena. Tak to Terrorysta, który przechodzi w wieku 1 roku bunt dwulatka i trzylatka w jednym. Jak czegoś nie dostanie to na podłogę w płacz i rękami i nogami tłucze w tą podłogę. Nie no mamuśka już pada a Borys co nie ma baw się bo inaczej będę płakać. No i gdzie ten grzeczny i kochany mamusi niuniusio?! A no zabrali go i postawili mi nieznośnego bachorka żeby się z nim użerać :D Aj moja dzidziunia :D
sobota, 10 maja 2014
"Małe Wakacje" od bloga. Czyli jak to było się w szpitalu :(
Coś zaniedbałam swój piękny i prostolinijny blog :) Ale to nie przez moje lenistwo czy coś. NIE!
Akurat od 17 marca siedziałam w szpitalu z moim Bo. Czekało na nas wielkie wyzwanie a mianowicie operacja Bo. Rozłączali mu paluszki. A więc 17 marca 2014 roku przywitaliśmy DSK w Lublinie (tam gdzie mieszkamy) i co i badania wenflon i czekanie. Salka świetna byliśmy z dziewczynką starszą o 3 dni miała na imię Nikola i była z mamą Asią. Było spokojnie chociaż była też i "młodzieży" którzy mi zaszli z deczka za skórę i myśleli że są na wakacjach ach.. No cóż pielęgniarki szybko postawiły ich do pionu :) No ale wracając operacja przewidziana na 19 marca 2014. Od poniedziałku siedzenie w szpitalu nuuuuuuuda - ale obchód jak zwykle śmieszny bo mój M jak przychodził do mnie to akurat był "pochód" jak ja to nazywam :) i studenci byli oczywiście z Azji :). Jak M ich widział to zawsze słyszałam: "Chowaj paletki ping-pongi idą!" I jak tu się nie śmiać jak oni wszyscy wchodzili :D. Do operacji podchodziłam ze spokojem a bo wiem jak wygląda, a bo już przechodziłam już to. Trzymałam się dzielnie ale nadszedł dzień w którym Borcia odwoziłam z pielęgniarką na blok operacyjny. O godzinie 8.00 zabrali go :( A ja rozpłakałam się jak go zabrali. wyłam i wyłam i nie mogłam przestać gdy.... wszedł mój Łukasz. I nerwy, stres opadł bo było moje wsparcie przy mnie. A to poszliśmy na dół po kawę, a to graliśmy a to czytaliśmy i tak do godziny 12 kiedy już było po operacji i kiedy pojechał po Borcia i wrócił z nim na salę. Do piątku byliśmy w szpitalu. A później wizyty jeszcze kontrolne. Zdejmowanie szwów i gipsów. I gdy już było w porządku to znów coś się stało. Po świętach zauważyłam że nie prostuje paluszka i co biegiem do szpitala. Okazało się że ma przykurcz i trzeba to wymasować bo inaczej czeka nas znowu operacja tym razem na zimę. O NIE! - pomyślałam sobie. JA z Borysem nie wrócę. NIE MA MOWY! Wymasuję to i mu się poprawi choćbym miała to robić cały dzień i noc!.
I tak właśnie masujemy codziennie po parę razy po każdym myciu rąk i kąpieli.
Akurat od 17 marca siedziałam w szpitalu z moim Bo. Czekało na nas wielkie wyzwanie a mianowicie operacja Bo. Rozłączali mu paluszki. A więc 17 marca 2014 roku przywitaliśmy DSK w Lublinie (tam gdzie mieszkamy) i co i badania wenflon i czekanie. Salka świetna byliśmy z dziewczynką starszą o 3 dni miała na imię Nikola i była z mamą Asią. Było spokojnie chociaż była też i "młodzieży" którzy mi zaszli z deczka za skórę i myśleli że są na wakacjach ach.. No cóż pielęgniarki szybko postawiły ich do pionu :) No ale wracając operacja przewidziana na 19 marca 2014. Od poniedziałku siedzenie w szpitalu nuuuuuuuda - ale obchód jak zwykle śmieszny bo mój M jak przychodził do mnie to akurat był "pochód" jak ja to nazywam :) i studenci byli oczywiście z Azji :). Jak M ich widział to zawsze słyszałam: "Chowaj paletki ping-pongi idą!" I jak tu się nie śmiać jak oni wszyscy wchodzili :D. Do operacji podchodziłam ze spokojem a bo wiem jak wygląda, a bo już przechodziłam już to. Trzymałam się dzielnie ale nadszedł dzień w którym Borcia odwoziłam z pielęgniarką na blok operacyjny. O godzinie 8.00 zabrali go :( A ja rozpłakałam się jak go zabrali. wyłam i wyłam i nie mogłam przestać gdy.... wszedł mój Łukasz. I nerwy, stres opadł bo było moje wsparcie przy mnie. A to poszliśmy na dół po kawę, a to graliśmy a to czytaliśmy i tak do godziny 12 kiedy już było po operacji i kiedy pojechał po Borcia i wrócił z nim na salę. Do piątku byliśmy w szpitalu. A później wizyty jeszcze kontrolne. Zdejmowanie szwów i gipsów. I gdy już było w porządku to znów coś się stało. Po świętach zauważyłam że nie prostuje paluszka i co biegiem do szpitala. Okazało się że ma przykurcz i trzeba to wymasować bo inaczej czeka nas znowu operacja tym razem na zimę. O NIE! - pomyślałam sobie. JA z Borysem nie wrócę. NIE MA MOWY! Wymasuję to i mu się poprawi choćbym miała to robić cały dzień i noc!.
I tak właśnie masujemy codziennie po parę razy po każdym myciu rąk i kąpieli.
niedziela, 23 lutego 2014
Trochę zmian i długo nie było czasu :(
W końcu mogę siąść do bloga i sobie popisać. Oczywiście muszę nadrobić zaległości.
A więc zacznijmy od tego że poszłam do pracy i siedzę na słuchawce ORANGE i dzwonię do ludzi i ich "Dręczę" no cóż dzwonię pierwszy raz a już dręczę człowieka. :) :P Miesiąc pracuję już :) Może mi się poszczęści i zmienię pracę :) Choć ciekawa jest śmieszna i zaskakująca. Ludzie są bardzo mili i fajni. Nie ma podziału na lepszych lub gorszych szefowa jest jakby nią nie była. Mówimy sobie po imieniu jest luz w pracy. Lubię ją na swój sposób.
Dawid chodzi na jui-jitsu i miał egzamin na żółtą belkę i go zdał z małą poprawką! Jestem z niego bardzo dumna i urosłam w piórka. Mój Dawcio jest the beciak :D. Oby dalej mu tak szło.
Borys próbuje się puszczać i sam stać. Narazie idzie mu to ciężko ale co raz szybciej mu o ćwiczenie idzie :)
Krzyś poszedł na trening piłki nożnej. Piłkarz z niego że hej! :)
Spróbuję się poprawić i częściej się produkować
A więc zacznijmy od tego że poszłam do pracy i siedzę na słuchawce ORANGE i dzwonię do ludzi i ich "Dręczę" no cóż dzwonię pierwszy raz a już dręczę człowieka. :) :P Miesiąc pracuję już :) Może mi się poszczęści i zmienię pracę :) Choć ciekawa jest śmieszna i zaskakująca. Ludzie są bardzo mili i fajni. Nie ma podziału na lepszych lub gorszych szefowa jest jakby nią nie była. Mówimy sobie po imieniu jest luz w pracy. Lubię ją na swój sposób.
Dawid chodzi na jui-jitsu i miał egzamin na żółtą belkę i go zdał z małą poprawką! Jestem z niego bardzo dumna i urosłam w piórka. Mój Dawcio jest the beciak :D. Oby dalej mu tak szło.
Borys próbuje się puszczać i sam stać. Narazie idzie mu to ciężko ale co raz szybciej mu o ćwiczenie idzie :)
Krzyś poszedł na trening piłki nożnej. Piłkarz z niego że hej! :)
Spróbuję się poprawić i częściej się produkować
sobota, 18 stycznia 2014
Coś miłego dla mamusi i mamusi mamusi :D
No i w końcu mogę się pochwalić : Od poniedziałku idę do PRACY!! Tak odpocznę od domu i od dzieci i przede wszystkim od TEŚCIOWEJ i MĘŻA! Tak jestem egoistką bo poszłam do pracy :D. Ale ileż można siedzieć w domu i w domu. Nic tylko sprzątanie, gotowanie, prasowanie, pranie i w kółko jeszcze mąż który narzeka na wszystko a to nie tak sprzątnięte a to nie taki obiad a to idź do sklepu a to kup mu to - jak służba. Bo nie pracujesz to musisz w domu robić - pójdziesz do roboty to porozmawiamy. - Słowa mojego M. Więc KONIEC służby równouprawnienie i teraz zobaczy jak to trzeba w domu zapierdzielać i sprzątać itp. No i w końcu odpocznę!! Jak ja się cieszę no nie mogę :D
A jeszcze druga część tytułu no właśnie. A kto z maluszkiem zostanie jak ja będę w pracy?! No pewnie że Moja kochana mamusia!! Na szczęście przeszła na wcześniejszą emeryturę i obiecała że z Borysiątkiem zostanie. Dobrze, że mam mamusię pod ręką, bo bez niej jak żołnierz bez karabinu. A tak jest ze mną i zawsze pomorze w trudnej potrzebie. KOCHAM CIĘ MAMUSIU!!!
A jeszcze druga część tytułu no właśnie. A kto z maluszkiem zostanie jak ja będę w pracy?! No pewnie że Moja kochana mamusia!! Na szczęście przeszła na wcześniejszą emeryturę i obiecała że z Borysiątkiem zostanie. Dobrze, że mam mamusię pod ręką, bo bez niej jak żołnierz bez karabinu. A tak jest ze mną i zawsze pomorze w trudnej potrzebie. KOCHAM CIĘ MAMUSIU!!!
Nowy krok do umiejętności chodzenia :)
Borys raczkuje od miesiąca. Ta gadzina zasuwa jak mały motorek. A teraz sam stoi! Powinnam zacząć ćwiczyć bieganie, bo nie nadążę za nim. Wódz Pierdzący w Majtki jest bardzo szybki jak na swój wiek. Jeszcze 8śmiu miesięcy nie skończył a już szykuje się do chodzenia. Co za pech :) A miał tak długo leżeć i być bardzo grzeczny :D Ale zakończyło się :D
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Zaczął się najgorszy tydzień :)
Tak od dziś do końca tygodnia będzie napięty plan :D
Dziś w poniedziałek między 15. 30 a 21.00 chodzi Ksiundz po kolędzie jak zwykle trzeba sprzątnąć , przygotować zeszyty Dawida i oczywiście jak na sali sądowej i przy konfesjonale milion pytań i trza odpowiedzieć :D
We wtorek Krzyś idzie na imprezę urodzinową do koleżanki z grupy przedszkolnej. I tu problem oczywiście teściowa musiała wtrącić swoje trzy grosze. A po co idzie a na co a bla bla bla... A h.. Cie to obchodzi. Nie ma to jak powkurzać mnie od tygodnia bo dziecko idzie do kogoś na urodziny. A no i był problem z prezentem oczywiście znalazłam dla 5 -ciolatki prezent i miałam pojechać z Krzysiem po niego i co poszła babciunia ( teściowa) z dzieckiem do pierwszego lepszego sklepu i kupiła tandete za 20 zł - jakieś plastikowe bransoletki. No cóż oczywiście zrobiłam swoje pojechałąm i kupiłam lepszy prezent i następnym razem lepiej żeby się nie wtrącała bo nie lubię tego.
Środa w szkole podsumowanie półrocza i zebranie, a jeszcze Dawid ma trening na 17.00 a M. ma trening piłki na 19.00 ale wyjeżdża o 18.0 bo to po za Lublinem grają i co tu zrobić? No co to już problem M bo ja ide na zebranie na które chętnie bym zachorowała i nie poszła. A dlaczego> A dlatego, że ponieważ nie lubię zebrań bo tylko słyszę że Dawid zły że rozrabia że to że tamto ileż można to jest dziecko które rok wcześniej poszło do szkoły! Nie to żebym go broniła czy widziała tylko i wyłącznie grzeczne dziecko ale wcale tak nie jest bo wiem jakie jest moje dziecko i nie jest aniołkiem. Ale niestety nauczyciele to chyba za mało mają wyrozumiałości :( No cóż i musze znowu wysłuchiwać ale i mam swoje zdanie i nie będę cicho siedzieć :)
Czwartek dzień wolny.
Piątek znowu się zaczyna Dawid ma ostatni dzień w szkole bo zaczynają się ferie zimowe, u Krzyśka w przedszkolu występ na dzień babci i dziadka a jeszcze mamy wizytę u ortodonty z Dawidem. Może w sobote i niedziele odpocznę :D
UFF..
Dziś w poniedziałek między 15. 30 a 21.00 chodzi Ksiundz po kolędzie jak zwykle trzeba sprzątnąć , przygotować zeszyty Dawida i oczywiście jak na sali sądowej i przy konfesjonale milion pytań i trza odpowiedzieć :D
We wtorek Krzyś idzie na imprezę urodzinową do koleżanki z grupy przedszkolnej. I tu problem oczywiście teściowa musiała wtrącić swoje trzy grosze. A po co idzie a na co a bla bla bla... A h.. Cie to obchodzi. Nie ma to jak powkurzać mnie od tygodnia bo dziecko idzie do kogoś na urodziny. A no i był problem z prezentem oczywiście znalazłam dla 5 -ciolatki prezent i miałam pojechać z Krzysiem po niego i co poszła babciunia ( teściowa) z dzieckiem do pierwszego lepszego sklepu i kupiła tandete za 20 zł - jakieś plastikowe bransoletki. No cóż oczywiście zrobiłam swoje pojechałąm i kupiłam lepszy prezent i następnym razem lepiej żeby się nie wtrącała bo nie lubię tego.
Środa w szkole podsumowanie półrocza i zebranie, a jeszcze Dawid ma trening na 17.00 a M. ma trening piłki na 19.00 ale wyjeżdża o 18.0 bo to po za Lublinem grają i co tu zrobić? No co to już problem M bo ja ide na zebranie na które chętnie bym zachorowała i nie poszła. A dlaczego> A dlatego, że ponieważ nie lubię zebrań bo tylko słyszę że Dawid zły że rozrabia że to że tamto ileż można to jest dziecko które rok wcześniej poszło do szkoły! Nie to żebym go broniła czy widziała tylko i wyłącznie grzeczne dziecko ale wcale tak nie jest bo wiem jakie jest moje dziecko i nie jest aniołkiem. Ale niestety nauczyciele to chyba za mało mają wyrozumiałości :( No cóż i musze znowu wysłuchiwać ale i mam swoje zdanie i nie będę cicho siedzieć :)
Czwartek dzień wolny.
Piątek znowu się zaczyna Dawid ma ostatni dzień w szkole bo zaczynają się ferie zimowe, u Krzyśka w przedszkolu występ na dzień babci i dziadka a jeszcze mamy wizytę u ortodonty z Dawidem. Może w sobote i niedziele odpocznę :D
UFF..
środa, 8 stycznia 2014
Oj przypomniało mi się :) Mikrofala + tusz do powiek + Karzysio = KATASTROFA :D
Krzysiek miał wtedy niecałe 2 lata jak to się stało :D
Kupiliśmy mikrofalę ze względu na to że mamy długi przedpokój i ciężko było w nocy wstawać i lecieć do kuchni i grzać wodę na mleko (a Krzysiek budził się na noc na butlę bo cyca już nie jadł jak skończył 13 miesięcy) więc mikrofala stała u nas w pokoju :D Pewnego pięknego dnia dostałam nowy tusz do rzęs bo kupiłam w pewnej firmie ( nie będę jej reklamować :P ) i zostawiłam go a parapecie. Mały został w pokoju a ja poszłam do kuchni zrobić na jedzenie. Po chwili biegnie Krzysio przestraszony i krzyczy : MAMA BAM MAMA BAM. No i myśle spadł z łóżka w pokoju teściów. Pytam się synku gdzie bam? Pokaż. I prowadzi mnie już myślę że do pokoju teściów a tu zdziwko do naszego pokoju prowadzi i pokazuje na mikrofalę. Podchodzę i patrzę do mikrofali a tam.... CZARNO! Boshe MÓJ NOWIUSIENKI TUSZ! Nie wiedziałam czy płakać czy śmiać się. NO cóż zdenerwowana na dziecko nie byłam, ale z dala od moich kosmetyków i mikrofali. Krzysztof to maszyna do psucia moich kosmetyków :D
Kupiliśmy mikrofalę ze względu na to że mamy długi przedpokój i ciężko było w nocy wstawać i lecieć do kuchni i grzać wodę na mleko (a Krzysiek budził się na noc na butlę bo cyca już nie jadł jak skończył 13 miesięcy) więc mikrofala stała u nas w pokoju :D Pewnego pięknego dnia dostałam nowy tusz do rzęs bo kupiłam w pewnej firmie ( nie będę jej reklamować :P ) i zostawiłam go a parapecie. Mały został w pokoju a ja poszłam do kuchni zrobić na jedzenie. Po chwili biegnie Krzysio przestraszony i krzyczy : MAMA BAM MAMA BAM. No i myśle spadł z łóżka w pokoju teściów. Pytam się synku gdzie bam? Pokaż. I prowadzi mnie już myślę że do pokoju teściów a tu zdziwko do naszego pokoju prowadzi i pokazuje na mikrofalę. Podchodzę i patrzę do mikrofali a tam.... CZARNO! Boshe MÓJ NOWIUSIENKI TUSZ! Nie wiedziałam czy płakać czy śmiać się. NO cóż zdenerwowana na dziecko nie byłam, ale z dala od moich kosmetyków i mikrofali. Krzysztof to maszyna do psucia moich kosmetyków :D
No na dziś dzień koniec ostatni o Dawciu. Ten co nadrabia za całą klasę w domu :)
Dawid. Słodki i śliczny nie? To tylko pozory to jest Diabeł wcielony! Boże co ja z nim mam! Do szkoły chodzi uczy się dobrze ale w zachowaniu nadrabia za 3 chłopaków. Jest niegrzeczny samowolny i robi co chce taki zodiakalny skorpion mały! Dżizys normalnie powiesić takiego. Nie działają kary groźby prośby nic. Jak grochem o ścianę. Ale jak jest sam ze mną to jest cud miód malina chłopak :D. Pomoże zaopiekuję się Bandytą, przewinie da jeść i wogóle do rany przyłóż dziecko. Zaczyna się jak przyjdzie Wódz Niedźwiedzia Łapa do domu: leją się kłócą biegają po domu. Dom często do góry nogami staje czasami myślę że oni się kiedyś na wzajem pozabijają :D No cóż ale jak chodzi o brata i ktoś mu krzywdę robi to stają za sobą MUREM. Niby się nie nawidzą a kochają się :D No i mamuśka ich kocha wszystkich razem i każdego z osobna tak jak i razem by ... no no właśnie by... i każdego z osobna by.. :D
Jeszcze ten i jeden :) Teraz o Krzysiu :)
To jest Krzyś i jego cudna minka. Wygląda jak Cwaniak i taki jest jest mądrzejszy niż nie jeden dorosły i nie raz pokazał na co go stać. Nasz Wódz Niedźwiedzia Łapa ma niezły cios i jak przywali starszemu to biedny płacze dobrze że starszy na jui-jitsu chodzi to umie się obronić żeby nie zrobić krzywdy Wodzowi :) To zawzięte choróbsko daje nam czadu w domu a jaki przy tym złośnik jest i nie tylko bo jest tym średnim ale dzięki tatusiowi który non stop go caca :D Cwaniak też potrafi dogadać jego teksty są powalające. Ostatnio gdy mu kupiłam coca-colę (tak wiem nie zdrowa dla dzieci itd. ale cóz co mnie to obchodzi nie pije jej litrami i codziennie ) poprosiłam żeby dał mi łyka a on co na to? K: Ale mamo musisz mieć 21 lat żeby się napić. No a mnie zatkało z szoku doznanego. No ja mu na to : Ale synku ja mam przecież 26 lat! K: Aaaaa to masz. po pewnej chwili K: A Łukasz (jego tata) ile ma lat ? A ja : 32. K na to: To jeszcze gorzej. No to już całkiem stałam wmurowana w podłogę. A wczoraj no zupełność szczytu mojego Krzysztofa. Wracamy z przedszkola - którego nazywa szkołą :) I do mnie K. : Mamo a ja miałem kartkówkę z angielskiego i polskiego! Ja: I co dostałeś? K.: A jaka jest najwyższa ocena? Ja: no 6. K.: A no właśnie wiedziałem bo to dostałem! No ja cie nie mogę. W przedszkolu kartkówki? Ciekawe co będzie jak do szkoły będzie chodzić :D
Borys - Bandyta :)
Ten słodki malec mój Borysiątko kochane a nazwane Bandytą ? Tak to jest mój bandyta zaczął raczkować parę tygodni temu dokładnie pod koniec grudnia. No i się zaczęło... kable jak najdalej od niego do chodzika nie można włożyć bo jak sunie to w głowie się nie mieści i ze stolików wszystko znika dziwnym trafem. W buzi wszystko jak koza je papiery i inne rzeczy które nie są do jedzenia ląduję w jego buzi z 2 ząbkami. Co za maluch nie ma z nim już spokoju a taki był grzeczny i słodki jak miał do 7 miesięcy. Teraz zwiercony krętek blady. No cóż bardzo szybko się uczy wszystkiego. Ciekawe co będzie jak zacznie ten Bandyta chodzić :D
Dziękuję mojej nemezis - Matka wygodna też człowiek. :)
Tak to dzięki temu blogu i fanpge na facebook'u założyłam ten blog. Zainspirowało mnie normalność bloga szczere i fajne posty które czytam? hmmm... wciągam nosem. To jak zabawnie nazywają dzieci to jak się z mężem dogadują jak można wszystko w żart odwrócić a i być poważnym to jest sukces do prowadzenia blogu. Podziwiam i uwielbiam ten konkretny blog. A fakt czytam go od niedawna i nadrabiam wcześniejsze posty :D A dotarłam do tego blogu przez jakiś tam konkurs nawet nie pamiętam który.
Pozdrawiam http://www.matkawygodna.pl/
Pozdrawiam http://www.matkawygodna.pl/
No to zaczynamy pierwsze wyzwanie :)
Pierwszy raz zaczynam pisać bloga.
Chciałam zacząć wcześniej ale jakoś nie było czasu :)
Jestem mamą trójki chłopaków jest nas pięcioro :) Dawid jest najstarszy ma 9 lat (w tym roku skończy 10 lat) Nazywamy go Dadi lub jak jego chrzesna Dadiczku na paticzku dlaczego? Bo jest chudy jak patyk. Jak przebiera się w piżamę to można mu wszystkie kości policzyć jest jak ja to mówię: jak statysta z Oświęcimia :D, Krzysztof - Krzysio ma 5 lat (dokładnie skończy w kwietniu) nazywamy go wódz niedźwiedzia łapa bo ma ręce jak niedźwiedź łapę :) No i trzeci Borys - Borysiątko moje Jest zupełnie taki jak ja jak byłam mała. I jak inni mówią to mieszanka Dawida i Krzysia.
No to co nie co o moim blogu.
Co w nim można znaleźć? A wszystko to co chłopaki robią, moje codzienne życie i nowości z życia tego trzeciego :) Jeszcze nie jestem doskonała w pisaniu bloga więc będę się uczyć. Mam nadzieję że z czasem będzie co raz lepiej :)
Chciałam zacząć wcześniej ale jakoś nie było czasu :)
Jestem mamą trójki chłopaków jest nas pięcioro :) Dawid jest najstarszy ma 9 lat (w tym roku skończy 10 lat) Nazywamy go Dadi lub jak jego chrzesna Dadiczku na paticzku dlaczego? Bo jest chudy jak patyk. Jak przebiera się w piżamę to można mu wszystkie kości policzyć jest jak ja to mówię: jak statysta z Oświęcimia :D, Krzysztof - Krzysio ma 5 lat (dokładnie skończy w kwietniu) nazywamy go wódz niedźwiedzia łapa bo ma ręce jak niedźwiedź łapę :) No i trzeci Borys - Borysiątko moje Jest zupełnie taki jak ja jak byłam mała. I jak inni mówią to mieszanka Dawida i Krzysia.
No to co nie co o moim blogu.
Co w nim można znaleźć? A wszystko to co chłopaki robią, moje codzienne życie i nowości z życia tego trzeciego :) Jeszcze nie jestem doskonała w pisaniu bloga więc będę się uczyć. Mam nadzieję że z czasem będzie co raz lepiej :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


